Menu Zamknij

Miłość przyjaźń troska – bogactwo duszy

miłość

Wyrzekłam się radości z obcowania z Bogiem na rzecz ludzkich słabości. Pragnęłam  coraz więcej i więcej. Piękny, bogaty w kosztowności dom. Praca – oczywiście dobrze płatna, pieniądze na pierwszym miejscu. Niczego sobie nie odmawiałam, co moje oczy ujrzały to miałam.


Przepych życia – łatwo o zachłyśnięcie


Popatrzyłam z perspektywy czasu na to wszystko i zadałam sobie pytanie – Czy warto? I jaki wniosek. Nie warto. Wszystko to przemija, jest gonitwą za złudnym szczęściem. Marność nad marnościami, a wszystko marność. Znów zaczęłam rozmyślać nad życiem.  Gdzie się podziałam, gdzie zgubiłam swoją duszę. Ja, która zawsze byłam blisko Boga, znalazłam sobie innego „Pana”.  Stałam się niewolnikiem świata.


Egoizm, chciwość, wrogość, pycha – wszystko to tak troskliwie w sobie pielęgnowałam.


Szydziłam ze słów ludzi, którzy starali mi się pomóc, podchodziłam  do tego wszystkiego sceptycznie. Moje serce przepełniała złość. To czego żądałam wydawało mi się sprawiedliwe. Wszystko to osłabiło moje zasady, zdegradowało moje życie, nie było w nim prawdziwej sprawiedliwości. Obłuda i fałsz królowały. Miałam żal do wszystkich, a w szczególności do Boga – „po co mnie stworzyłeś, po co dałeś życie, jak za życia umarłam” .

miłość
miłość   fot. ” The Tree of Wishes” by Whendell

Noce i dnie dręczyły mnie ponure myśli, myślałam , że nie ma dla mnie ratunku. Obwiniałam  los za całe cierpienie jakiego doświadczyłam w życiu, nie los – Boga.


Byłam rozczarowana, rozgoryczona i……..wątpiąca.


Natłok myśli w mojej głowie nie pozwalam mi zasnąć. Noce były pełne bólu i rozpaczy. Zadziwiające, ale po jednej takiej nocy obudziłam się odmieniona duchowo, z doładowanymi bateriami i jakby……szczęśliwa. Było to po dziwnej nocy, kiedy to spacerowałam po łące pełnej kwiatów, a obok drzewa stał On, z uśmiechem na twarzy  przywoływał mnie rękoma. Szłam ze spokojem w sercu. Nie było słów.


Był tylko spokój, ciepło, radość duszy, która obudziła się z jakiegoś letargu.


Może to znak, abym znów uznała Go za swego Pana. Ze skruchą i żalem w sercu postanowiłam , że tak będzie. Zaczęłam szukać prostych dróg życia, od których tak bardzo się oddaliłam. Biedna jest natura ludzka. Błądzimy szukając szczęścia, nie dostrzegając, że jest na wyciągnięcie ręki. Wystarczy otworzyć oczy.


Miłość przyjaźń troska, miłosierdzie. Zaufajmy, powierzymy swoje dusze, oddajmy się, a doznamy wielkiej łaski.


Postanowiłam zmienić swoje życie, zacząć wszystko od nowa. Nie mogę więcej krzywdzić innych. Chce być dobrym człowiekiem, bez nienawiści w sercu, chcę zmienić sposób postrzegania świata, zobaczyć świat w innych barwach, których do tej pory nie dostrzegałam. Dlaczego sądziłam, że to ja jestem przez innych unieszczęśliwiana, może czas zobaczyć , że inni często cierpią przeze mnie.

Wiem, wszyscy jesteśmy podatni na działanie zła, tak samo jak i dobra. Ja postanowiłam iść drogą dobra – z rożnym skutkiem.  Nie chcę kroczyć już drogą zazdrości, złośliwości i niezgody, chcę iść drogą prawdy i miłości. Zło rodzi zło. Jedno złe słowo w stosunku do innego jest w stanie głęboko zranić i doprowadzić do upadku czyjąś duszę. To my nasze czyny, prowadzą innych do radości, szczęścia albo sprawiają innym smutek i łzy. Jeśli naszymi czynami umacniamy zło – ile jesteśmy warci?


Już jakiś czas kroczę tą nową obraną drogą – nie wyobrażam sobie, że może być inaczej, szczególnie po tym wszystkim czego się nauczyłam.


Każdy z nas ma huśtawki nastrojów, udrękę duchową, chwile, w których udziałem jest smutek, i gdy ciężko jest wierzyć, że Bóg może na pomóc.  Są dni, kiedy śmierć wydaje się czymś lepszym……Ach …..gdybym tylko  w tych trudnych chwilach potrafiła dostrzec Bożą rękę, gdybym potrafiła przyjąć Bożą pomoc, wtedy świat wydawałby się lepszy…….

Nadzieja jest bardzo silnym motywatorem ludzkiego działania. Wierzymy w to, iż Bóg zdolny jest dać nam to czego chcemy. Dla strapionych dusz, dla zranionego serca jest tylko jedno lekarstwo – miłość i wiara w Boga. W dzisiejszych czasach ta wiara jest chyba nam bardzo potrzebna.


W najczarniejszych chwilach, w chwilach smutku, rozpaczy, rozgoryczenia, braku sensu istnienia, pamiętajmy, że On jest.


miłość

Wszystko w moim życiu się zmieniło, czuje się napełniona wewnętrzną energią, dojrzałam w pełni do……prawdziwego życia,  do życia w zgodzie ze sobą, z ludźmi i z Bogiem.  Jego miłość przemieniła i nadal przemienia moja duszę i umysł.

Nie błądzę już szukając oparcia w ziemskich, nierealnych rzeczach. Dostrzegam prawdziwą, czystą prawdę. Zrozumiałam, że w życiu powinnyśmy kierować się miłością. Nasze słowa i czyny wywierają wpływ na innych, dlatego czuje tak wielką potrzebę czynienia wszystkiego co dobre. Moje myśli diametralnie zmieniły swój kierunek. Tylko miłość daje prawdziwe życie. Gdy jej nie czujesz jesteś za życia martwy. Wewnętrzne rozterki zabijają twoje życie.

Miłość to Bóg. Pamiętajmy o tym. On nas naprawdę kocha. Gdy nasz świat się zawalił, gdy  jesteśmy na jakiś życiowym zakręcie tylko wiara w Jego bezinteresowną miłość może na obudzić do życia.  Miłość i dobre uczynki to wszystko prowadzi nas do prawdziwego życia, do przezywania każdej chwili w radości.