Menu Zamknij

Krytyk zawsze wie lepiej – swoboda umysłu

wewnętrzny krytyk

To właśnie ten moment, kiedy wszytko wraca uświadamia ci, że w tobie tkwi coś co nie pozwala ci do końca być tym kim chcesz. Odczuwasz, że masz jakieś wewnętrzne braki, jakieś niedoskonałości natury. Wtedy to on powraca, krzyczy na ciebie, poniża, mówi, że się do niczego nie nadajesz. Tracisz w swoich oczach, a on dalej mówi o tobie, że jesteś ofiarą losu, która przez przypadek znalazła się na tym świecie, ze jakbyś dziś zniknęła, to jutro o tobie by już nie pamiętali. Zostaw to, nie rób tego, bo jak tylko czegoś się dotkniesz to od razu psujesz. Nie potrafisz tego zrobić, zobacz na innych, jacy są w tym wyśmienici, a ty……pożal się boże. Jesteś w porównaniu z nimi zerem, kompletnym zerem. Przestań się oszukiwać i weź z tym skończ. Czujesz, że spadasz, ale nie potrafisz powiedzieć stop. Wiesz, że to ci szkodzi, a mimo tego brniesz w to jeszcze bardziej, coraz głębiej. To on ma rację – przytakujesz mu, zaczynasz wierzyć w jego słowa. Wątpisz w siebie. Brakuje ci kontrargumentów……może i coś tam kiedyś jednak zrobiłam dobrze…….Nie, tak wcale nie było. Zero, jesteś zerem…..- słyszysz. Twój krytyk nie ma dla ciebie litości. A ty wierzysz mu, wierzysz że ma rację…..że okłamujesz samą siebie. Patrzysz na swoje życie i co widzisz? Mówisz w końcu pewnym głosem – Tak on ma rację, cały czas tak naprawdę się okłamuje – wpadasz w błędne koło swoich myśli.

Łatwo dajesz się wciągnąć w jego grę. Jesteś jak chorągiewka na wietrze – wszystko zależy od tego, z której strony krytyk dmuchnie, a ty albo uśmiech na twarzy albo rzewne łzy. A gdzie spokój, gdzie równowaga? Dochodzisz do wniosku, że to oszustwo, że tak naprawdę tego nie ma. Wmówiłaś coś sobie i zaczęłaś w to wierzyć. Znów cierpisz, odczuwasz każą myśl boleśnie. A z czym on jest związany. Z ty, że tak naprawdę wiesz co jest prawdą i nie chcesz jej zaakceptować. Walczysz, przeciwstawiasz się jej. Wolisz, żyć w kłamstwie, niż tak naprawdę być ………….. Nie chcesz jej dopuścić do świadomości. Ale krytyk nie da ci o niej zapomnieć, on dokładnie ci ja wytłumaczy. On znów zwycięża, miesza cię z błotem. Niestety on zawsze wie, kiedy uderzyć i tam gdzie najbardziej boli. Odbiera ci chęci, odbiera całą siłę. Chcesz się schować pod kołdrę i spod niej już nie wychodzić. Nie chcesz czuć nic więcej, chcesz żeby przestał i dał ci spokój. Ale on wyczuwa twoją słabość i jest coraz potężniejszy. Dalej mówi -jeszcze boleśniej niż przedtem, a ty stajesz się jak dziecko – bezbronne i bezsilne. Nie potrafisz się obronić. Wierzysz w jego słowa. Wątpisz w swoje. Płaczesz, zamykasz się w sobie, bywa i tak, że odczuwasz złość na samą siebie – ale wtedy już krytyka słowa są głęboko zakorzenione, są prawdziwe. W końcu krytyk ma rację. On realnie patrzy na ciebie. Obiektywnie ocenia twoją osobę. W końcu to twoja “racjonalna” strona.

Krytyk zawsze wie lepiej. Wie jaka jesteś, i jaka być powinnaś, a nie jesteś……..Nie jesteś w tym dobra, w ogóle w niczym nie jesteś dobra. Przestań się okłamywać. Wierzysz w jakieś mrzonki o sobie. Kobieto ogarnij się……- krytyk ma zawsze rację. On widzi to, że twoje ciało nie jest takie jak być powinno……… Nie możesz mieć takiego brzucha, te fałdy tłuszczu, co za ohyda – wstydź się. Jak możesz zakładać taką krótka sukienkę, twoje uda z tym cellulitem są koszmarne. W ogóle wglądasz jak maciora przed rozwiązaniem. Czy ty się nie widzisz w lustrze. Ściągaj to natychmiast. Nie rób krzywdy ludziom, jak cię zobaczą w takim czymś , ze zwisającym brzuchem, to chyba zwymiotują na twój widok………. Cierpisz, a mimo to pozwalasz, aby twój krytyk dalej rządził. W końcu krytyk wie lepiej. On nas najlepiej zna.

Dopada cię znowu, w najmniej oczekiwanym momencie i odbiera ci radość……Hola, hola czy nie zapomniałaś o mnie, ja tu jestem i zawsze będę . Strzeż się, zawsze wytknę ci wszystkie błędy. To ja twój najlepszy kompan, twój przyjaciel, twój towarzysz w twoim marnym i niespełnionym życiu. I znów słyszysz jego “pochlebne” argumenty”……Jak mogłaś tak to spieprzyć, nikt by tego tak nie zwalił, tylko ty tak mogłaś. Co z tobą nie tak, że ciągle wszystko rujnujesz. Najlepiej usiądź na dupie i nic nie rób. Tylko uważaj, żebyś krzesła nie złamała pod swoim ciężarem……… I tak w koło słyszysz ten “kochający”cię głos w głowie. I zastanawiasz się dlaczego znów masz kiepski nastrój. Może nawet nie uświadamiasz sobie, że to znów twój krytyk podstępnie coś ci szeptał w twoim umyśle.

Zazwyczaj uruchamia to na czym nam najbardziej zależy. Wie w jakie miejsce uderzyć, abyśmy poczuły się małe i bezbronne. Nasza waga, brzuch, nos, uda , rodzina, paca…cokolwiek. Wie co jest dla ciebie cenne, czego pragniesz – w końcu krytyk to ty sama. Sama jesteś swoim największym krytykiem. Ale czy naprawdę siebie znasz. Czy znasz swoje słabe i mocne strony. Czy wkraczając w role krytyka i wytykając sobie wszelkie wady potrafisz się mu przeciwstawić i powiedzieć o swoich zaletach. Ciągle łapię się na tym, że mój krytyk właśnie się uruchomił. Wytyka mi mnóstwo błędów, czasem po prostu staram się nie reagować, jakoś obojętnie podejść- tak jest gdy, bierze pod lupę te mnie ważne sprawy. Niestety kiedy na stole leżą sprawy dla mnie drogie, brakuje mi kontrargumentów. Upłynie dużo wody zanim zaczynam z nim walczyć i cokolwiek tłumaczyć. Często spadam na samo dno i trudno jest się z niego wznieść do góry, po prosu brakuje siły. On zna mnie doskonale, wie co najbardziej mnie zaboli i uderza potężnym ciosem. Brakuje mi pewności siebie. Chowam się w mojej ciasnej skorupce i nie chce s niej wychodzić. On o tym wie – wie w jakich sytuacjach mi o tym przypomnieć. Od razu gdzieś w środku go słyszę….I tak tego nie zrobisz, nie ma na tyle odwagi, słaba jesteś, boisz, lepiej już żyj w swoim “komforcie” i z niego nie wychodź, nie udaj kogoś kim nie jesteś. Trudno się przełamać – w końcu czujesz wtedy ogromny ból – trudno znaleźć jakiekolwiek kontrargumenty, żeby się przeciwstawić , i powiedzieć mu że może akurat w tym “czymś” się myli. To “coś” to własnie coś na czym najbardziej ci zależy. Coś co krytyk wie, że najbardziej zaboli., ze dotykając tego punktu doprowadzi do tego, że poczujesz się jak kompletne zero.

Niestety ciągle musimy walczyć , aby utrzymać się na powierzchni. Ktoś z zewnątrz również może powiedzieć coś co na dotknie, wtedy nasz krytyk odezwie się z podwójną mocą. …..Widzisz miałem rację, oni to widzą, a ty nie. Nie okłamuj się……Ale powiem szczerze, ze łatwiej jest się bronić przed krytyka innych. Inni dotykają punktów zewnętrznych, łatwo widocznych – takich, do których i twój krytyk po pewnym czasie przywyknie. Ale twój krytyk zna cię najlepiej. On dotyka tam gdzie wzrok innych nie sięga, i robi to w takich sytuacjach , kiedy wie, że najbardziej zaboli. A ty stajesz jak wryta, bo początkowo nie wiesz skąd nagle taka zmiana nastroju, taka zmiana biegu myśli. Może nie chcesz uświadomić sobie jego słów, będziesz je spychać, upychać gdzieś na samo dno.. Ale on jest nieustępliwy i tak cię dopadnie. Najlepiej od razu skonfrontuj się z nim , i konkretnie z nim pogadaj. Albo sama go trochę poirytuj……

Przepraszam za ten wpis, może zostać przez niektórych opacznie zrozumiany, albo w ogóle może zostać nie zrozumiany (prędzej to drugie)…..nie to było moim celem….dawno nie pisałam w ten sposób, zazwyczaj taki rodzaj pisania ukrywam w swoim notatniku, ale to był wpis o wewnętrznym krytyku…..więc niech mój krytyk trzyma się od niego z daleka/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *