Menu Zamknij

Czy to doskonałość? Czy może hipokryzja? Jak rozpoznać faryzeuszy?

hipokryta

Czy istnieją ludzie idealni? Moim zdaniem  takich ludzi nie ma, ale to tylko moje subiektywne stwierdzenie rzeczywistości. Ja idealna nie jestem, mam swoje wady i zalety, nie znam tez nikogo idealnego 🙁 Ale za to znam kilka osób, które uważają się za doskonałych, za osoby wyróżniające się swoją sprawiedliwością, nieprzeciętnością, cnotliwością, wręcz świętością. Uważają się za wybitne jednostki, z których powinnyśmy czerpać przykład. Ale, czy te “unikaty”, za które się uważają, mogą stanowić autorytet dla kogokolwiek. Czy ta ich ponadprzeciętność, szlachetność, często cukierkowa czułostkowość nie jest jakąś teatralną grą?

Gra pozorów – pozowanie na świętego 

Amen – donośnym głosem mówi Krystyna będąc na mszy w kościele. Wychodząc, z wyraźną troską w oczach, rzuca kilka monet osobom żebrzącym przy kościele. Biedacy, pomodlę się za nich – wypowiada zwracając się do przechodzącej obok kobiety. Po drodze do domu spotyka znajomą. Jak pięknie wyglądasz, zmieniłaś fryzurę, i ta spódniczka, tak dobrze na tobie leży…..A wiesz, u mnie wszystko dobrze. Marian to wspaniały mężczyzna, doskonale się ze sobą dobraliśmy. …..A dzieci, no wiesz. Anna własnie kończy studia, a Michał, ożenił się ma dwójkę dzieci. Na razie mieszkają z nami, ale domek już mają prawie ukończony. Dobrze zarabia, więc lada dzień zamieszkają u siebie. Żonę ma bardzo miłą, wspaniale się dogadujemy. Żyć, nie umierać! To wpadnij kiedyś na herbatkę to pogadamy. Teraz muszę już pędzić. To pa kochana. Całuję. Krystyna wraca do domu. Marian siedzi przy stole popijając kawę. A co ty tak siedzisz bezczynnie, wiecznie tylko się obijasz. Rusz się w końcu i zrób coś pożytecznego. A gdzie Michaś? Wstał już? Biedaczysko, tak źle wczoraj wyglądał, chyba się czymś zatruł…….A co ty za brednie wygadujesz, Michaś  i alkohol! Przecież nasz synek nie pije. Nawet nie powinieneś mówić takich rzeczy. Pewnie “ta”  ugotowała coś niedobrego i się zatruł. Zaraz zrobię rosołek i mu zaniosę. Nie  pozwolę, aby mój jedyny synek tak cierpiał. A wiesz, spotkałam Bożenkę jak wracałam. Boże, jak ona przytyła, na głowie jakiś chaos. Pochwaliłam, bo co miałam powiedzieć , w końcu trzeba być miłym dla innych, ale wiesz niekorzystnie, oj niekorzystnie. Pewnie ten jej mąż ją bije, a mówiłam że to pijak i alkoholik! ………Co? Ania dzwoniła? Nie przyjedzie. To czemu, w ogóle się nie odzywa. Ciągle czymś zajęta. Już pół roku jej w domu nie było, to pewnie te studia jej tak czas pochłaniają. A dlaczego do mnie nie zadzwoniła? Krystyna postanawia iść na górę zanieść rosołek synowi. Przyniosłam cieplutki rosołek, pewnie nie macie. Przepyszny, pachnący…..No tak, ale mój zapewne lepszy. Wlewaj zaraz Michasiowi, niech biedaczysko wydobrzeje. Ale jak to nie chcesz, oj syneczku. Tak blado wyglądasz, co ty głodujesz tutaj.  Krystyna patrzy złowrogo na synową…………..za to synowa ma ochotę wziąć miotłę i pogonić cz………….!!!!!

Z pozoru wyglądający na wielkodusznych i ciepłych, potrafią wzruszać się do łez widząc czyjąś krzywdę. A co skrywają w środku? Czy rzeczywiście są aż tak cnotliwi? Czy ich kwiecisty ton jest prawdziwy? 

Jak ukazuje  anegdotka, ta wymuszona, sztuczna czułość aż nazbyt rzuca się w oczy, szczególnie tym, którzy znają te osobę bliżej i wiedzą jaka potrafi być. Jej teatralność i napuszony styl potrafi urzekać i ogłupiać, szczególnie obcych. Jednak najbliższym te pozory są dobrze znane. Pani Krystyna to egzaltowana elegantka uważająca się za niepowtarzalną, wręcz unikatową osobowość. Pełna, w swoim mniemaniu, cnót i dobrotliwości w stosunku do innych. Z rozmysłem wtrąca się w życie innych  – tu coś uszczypliwie powie, tu coś wtrąci – a to wszystko z wielkiej miłości.  Ona wie wszytko najlepiej. Wie jak zorganizować życie sobie i innym. Nie dopuszcza do siebie możliwości negacji jej “żądań”. One są prawami ostatecznymi i niezmiennymi. To moralność pani Dulskiej – nadęta i obłudna, wyrafinowana i wyniosła, często melodramatyczna.

Postawa cnotliwości, świętości, wyższości nad innymi pod względem moralnym dostarcza takiej osobie wiele satysfakcji.  Często umniejsza zalety innych, a wywyższa swoje “walory”. Spogląda na innych z góry wytykając im wszystkie  błędy, osiągając tym samym, pewną mniemaną, wyższość nad innymi. Ona jest doskonała, wszyscy inni to pospolity rój, z tego tytułu czerpie wielkie zadowolenie.

Fasada poprawności i  nieautentycznej doskonałości wywołuje u innych mdłości. Patrząc z boku widać ich sceniczną grę, fałszerstwo, udawaną życzliwość i współczucie. Jednak z oczu można wyczytać wyraźną chęć zemsty, odwetu, nawet na osobie, której aktualnie współczują.  W głębi duszy to często mściwe i zawzięte istoty. Często słabi wewnętrznie, o niskim poczuciu własnej wartości i ciągle domagający się uwagi. Chcą być uznawani za doskonałych, jako wizerunek nienagannej cnotliwości i czystości, kogoś na kim trzeba się wzorować. Ich największa potrzebą jest to, aby inni uznali ich za kogoś perfekcyjnego, nieskazitelnego, bezkonkurencyjnego, gdyż we własnych oczach właśnie takimi są.

Krytyka i samoobwinianie 

Nadwrażliwi na krytykę. Nadwrażliwość ta wynika z głównie faktu rozbieżności pomiędzy ich rzekomą doskonałością, a realnym zachowaniem. Chyba mają jakąś minimalną świadomość swoich czynów, jednak mimo wszystko pozory muszą być zachowane. Jeżeli ktoś kwestionuje ich wizerunek, wytyka im ich błędy, wywołuje to w nich wściekłość. Czują się upokorzeni, zranieni, niedocenieni, odrzuceni, gdyż wszytko co robią  robią  perzcież dla dobra innych. Nie ważne, że  patrząc ci w oczy mówią jedno, a odwracając głowę śmieją się z ciebie, z twojej naiwności i łatwowierności. Są dla ciebie “przecież” mili, nie robią niczego złego.

Mają jakąś umiejętność przewidywania krytyki, wtedy sami zaczynają się obwiniać. Robią to w celu powstrzymania krytyki innych. Wyczuwają, że zaraz mogą zostać zdemaskowani i wolą sami powiedzieć coś nieprzychylnego o sobie. Ale nie tak bardzo negatywnego jakby to mogli zrobić inni. ” Oj źle postąpiłam, nie powinnam tego mówić, zapewne poczułeś się obrażony” –  i tego typu inne frazesy, które mają ich wybielić. To bardzo sprytni manipulatorzy, łatwo przychodzi im omamienie tej drugiej strony.

Ale co z nimi? Gdy czujemy, ze coś źle postępujemy staramy się dotrzeć do przyczyny tego stanu i jakąś ją  zrozumieć, zmienić. Odczytać konsekwencje swojego złego postępowania, postanowić jakąś poprawę. Natomiast osoba uważającą się za doskonałą nie pójdzie w tę stronę. Zacznie od minimalizowania swojego złego uczynku, jeżeli takowy był? Zaczyna racjonalizować swoje zachowanie. Zapewne dojdzie do wniosku, że musiała się tak zachować, została do tego zmuszona. To inni ją do tego sprowokowali, ona nic złego nie uczyniła. Jest dobrą istotą, która została wplątana w coś nie na jej poziomie. Ona jest sprawiedliwa i  nikomu krzywdy nie zrobiła, a nawet by o tym nie pomyślała. Zapewne taka myśli “idealna” osoba, zwalając tym samym całą winę na innych, ich oczerniając, a sobie zakładając aureole  czystości. Tak naprawdę nigdy, podążając dalej taką drogę, się niczego nie nauczy. Nie pójdzie naprzód, a pozostanie w swoim zamkniętym nadętym kręgu. Uważa się za osobę nieomylną, więc dlaczego miałaby cokolwiek ze sobą robić? Dlaczego miałaby nad sobą pracować, jak jest zachowanie jest doskonałe!

Ludziom tego typu trudno jest się wyrwać z pułapki, w jakiej się znaleźli. Wolą narzekać na świat i innych niż spojrzeć na własną osobę i coś w niej zmienić.  Nie interesuje ich ich rozwój, gdyż uważają, że i tak są ponad innymi, więc po co maja się starać być lepszymi. Wolą utrzymywać się w pozorach swojej doskonałości. Czy takie postępowanie sprawia, że czują się bezpiecznie? Czy gdyby zwątpili w swoją “boskość” ogarnął by ich ogromny lek? Możliwe, wtedy ich poczucie bezpieczeństwa mogłoby zostać zaburzone, co mogłoby skutkować załamaniem udawanej fasady doskonałości. A ich poczucie własnej wartości rozprysło by się  jak bańka mydlana. Nic nie przetrwa na wątpliwym gruncie.