Granice normalności – Kto dziś jest normalny

Granice normalności

 

 

 


Jakiś czas temu jadąc samochodem zauważyłam mężczyznę , który tanecznym krokiem poruszał się po chodniku. W ręce trzymał długi patyk, którym wymachiwał w górę i w dół, pewnie w rytm muzyki, której słuchał – wywnioskowałam tak, gdyż miał słuchawki na uszach. Był ubrany raczej nie elegancko, co również rzucało  się w oczy. Zaparkowałam po przeciwnej stronie chodnika, pod sklepem, córa nalegała na zakupy. Nie zdarzyłam wyjąć  kluczyków ze stacyjki, a ów Pan był już głową w moim samochodzie – uchylona szybka umożliwiła mu to. Pyta – czy mam papieroski? Kiwam głową, że nie mam. Zauważa moją córę – O, jaka piękna córcia….spogląda na mnie…..O, A jaka mama…..Odszedł, nie zdążyłam nawet podziękować za komplement. Przyznam się , że uśmiałam się do rozpuku…….

Obserwowałam dalej co Pan będzie robił…….Tańcząc wszedł do sklepu. Patyk, który uprzednio miał w ręce powędrował do ust tego Pana.  Nie wiem jaka była reakcja ludzi na widok faceta trzymającego ogromy kij w zębach i do tego tańczącego w sklepie, ale ja nadal byłam rozbawiona. Córa trochę przerażona – zakupów już nie chciała robić. Po chwili Pan wyszedł ze sklepu, na zewnątrz zauważył dwie kobiety…….O, JAKIE PIĘKNE, JAKIE CIAŁO……słyszałam – byłam troszkę zazdrosna….Szedł za nimi, gestykulował i wymachiwał patykiem. Nie zareagowały. A on jak gdyby nic dalej szedł tanecznym krokiem we „własnym” kierunku………….

Nie znam motywów tego Pana, ale nie wydał mi się „nienormalny” – choć kiedyś zapewne uznałabym go za chorego psychicznie – może zmieniły się moje wzorce zachowania, mój odbiór świata i rzeczywistości, a może ciągnie mnie do takich ludzi, gdyż sama odbiegam od ogólnie obowiązujących norm „normalności”.

 


Zachowanie innych fascynuje, jak również zachowanie nas samych  – odkrywanie, poszukiwanie tych wszystkich elementów układanki – to fascynująca podróż w siebie i innych, czasem pełna obaw i wewnętrznych napięć, ale jakże urokliwa i pełna barw.


 

 

Prawdopodobnie większość z nas spotkała się z zachowaniem, które uznała za dziwaczne, niewytłumaczalne….”nienormalne”.

 

Granice normalności

 

 

Ale – jakie zachowanie jest „normalne”? 

 

Czy „normalne” jest to co większość uważna za przejaw normalności? Czy można w ogóle określić jakąś ogólnie przyjętą normę „normalności”.

 

Każdy z nas jest inny, każdy inaczej odbiera świat, inaczej reagujemy na sytuacje. Dziś spostrzegamy świat w taki sposób, jutro inaczej możemy na niego patrzeć. Dziś jesteśmy w radosnym, pogodnym nastroju – i na faceta z patykiem w zębach zareagujemy śmiechem; jutro możemy być przygnębieni i smutni, naszą reakcją może być strach i chęć ucieczki.

Trudno jest patrzeć obiektywnie na świat, nie potępiać, nie wydawać żadnych  sądów – trzeba mieć odwagę i chęć patrzeć na świat, na innych , na siebie z różnych perspektyw. Nie zawsze zgadzać się z przyjętymi normami „normalności”, gdyż one również się zmieniają. Tak było na przykład z homoseksualizmem, podejście do niego kiedyś i dziś. Uważany za nienormalny, niepożądany w społeczeństwie ……….nawet przez słynnych psychoanalityków….szykanowani, poniżani, zabijani……..Dziś  stosunek do homoseksualistów zmieniła się diametralnie, choć znajdą się ludzie mniej tolerancyjni, ale to raczej ich można by   było uznać za „nienormalnych”.

 


Granice normalności  – normalność to – NO WŁASNIE CO?………..to coś co ułatwia nam życie, co na scala, integruje; ułatwia adaptacje; reguluje nasze  stosunki społeczne; to elastyczność; to coś co nie zakłóca, nie sprawia bólu i cierpienia, ale daje ogólny ład, spokój …..szczęście..


 

Obserwowanie własnego zachowania w różnych sytuacjach, to jak traktują nas inni, to jak porównujemy się z innymi, daje nam ogólny pogląd na to jacy jesteśmy. Mogą nas pociągać trudne wymagające dużego nakładu energii sytuacje i stale możemy ich poszukiwać.

Możemy być ambitni i sprytni, dobrze radzić sobie w każdej sytuacji. Ale może się zdarzyć i tak, że ów spryt zmieni się w manipulowanie i wykorzystywanie innych bez najmniejszych skrupułów, bez poczucia winy; w lekceważenie , gdyż są słabi; w pragnienie władzy i dominacji.

Możemy lubić spokój i spędzać czas w zaciszu domowym, ale ten sam dom może się stać również naszym więzieniem, gdyż lęk nie pozwala nam z niego wyjść.

Możemy uwielbiać snuć niewyobrażalne fantazje, ale może się zdarzyć, że będziemy woleli zamiast realnego życia pozostać w naszych wizjach i halucynacjach, gdyż będą bliższe naszemu sercu.

Możemy lubić czasem wypić kieliszek wina, ale co się stanie jak kolejny wypity kieliszek zacznie kierować naszym zachowaniem.

Możemy być nieufni, niewierni, ciągle domagać się poparcia jakiś tez, równie dobrze taka podejrzliwość może zdominować nasze życie. Będziemy podejrzewać wszystkich wokół, ciągle węszyć podstęp. Staniemy się nadwrażliwość na wszelkie słowa. Będziemy odbierać innych jako nieprzyjaciół, spiskowców….wrogów.

Może jesteśmy czasem poddenerwowani, niespokojni, wybuchowi, opryskliwi, ale jak łatwo jest przekroczyć granicę i wyrządzić komuś krzywdę. Zacząć ludzi traktować z pogardą…….ba nawet odczuwać z tego przyjemność.

 

Granice normalności a „nienormalności”  oddziela cieniutka linia, często niezauważalna, gdy na nią nadepniemy.  

 

Granice normalności
Granice normalności

 

Łatwo jest osądzać innych, gorzej jak jakiś problem występuje w nas. Zazwyczaj siebie samych spostrzegamy jako lepszych od innych, chcemy zachować pozytywne mniemanie o sobie. Oceniając innych patrzymy na ich zachowanie, nie na sytuację wokół nich. Oceniamy tak jak się zachowują. Ktoś głośno krzyczy – to zapewne jakiś awanturnik maltretujący rodzinę.

Na siebie patrzymy bardziej pobłażliwie. To sytuacje zmusza nas to takiego, a nie innego zachowania. Jeżeli robię coś złego to dlatego,  że ktoś mnie sprowokował, zmusił. Inni w podobnej sytuacji zachowaliby się dokładnie tak samo – taka uniwersalność naszych złych nawyków, również podtrzymuje w nas pozytywny obraz samych siebie.

Trudno jest się pozbyć takich zniekształceń, można by rzec nawet takich „urojeń życiowych”  – dlatego tak trudno jest nam zmienić choć odrobinę w nas samych. Najpierw musielibyśmy przyznać się przed samym sobą, ze coś we mnie , w nas jest nie tak – ale przecież nie chcemy, aby nasz idealny autoportret ucierpiał.

To miał być wpis o „normalności”  i „nienormalności”  wyszło jak wyszło :) ..ale muszę jeszcze napisać o czymś z tym związanym…. …O małym chłopczyku o imieniu ALBERT

Dwóch naukowców  uwarunkowali u małego Alberta – miał wtedy zaledwie kilka miesięcy- strach. Mały  Albert miał reagować strachem na szczura laboratoryjnego. Początkowo Albert nie reagował strachem na szczura……..nawet się z nim zaprzyjaźnił…….. Następnie naukowcy za każdym razem, gdy szczur zbliżał się do małego chłopczyka powodowali przeraźliwy huk,  czego Albert bardzo się bał. Powtarzali to kilkukrotnie, chłopczyk coraz bardziej reagował lękiem;  powiązał szczura z czymś czego się bał. Od tamtej pory maleństwo bało się szczura, jak również wszystkich innych włochatych zwierząt.  Słyszano nawet, że  to biedne dziecko powiązało ten strach nawet z maską św. Mikołaja, gdyż ona również kojarzyła mu się z czymś włochatym…….Od tamtego momentu nigdy już nie przyjął żadnego prezentu………………

Ocenę „normalności” eksperymentu pozostawiam odbiorcom

Swoją drogą…to jaka matka oddaje dziecko w łapy takich ludzi?