Menu Zamknij

Fobia – jak powstaje i jak sobie z nią radzić?

fobia


Fobia to rodzaj lęku, który związany jest z konkretnym przedmiotem czy sytuacją, która tak naprawdę nie powinna stanowić poważnego zagrożenia. 


Charakteryzuje się wystąpieniem bardzo intensywnego lęku w kontakcie z określonym przedmiotem bądź zwierzęciem. U osoby widzącej  przedmiot wzbudzający niepokój, a często nawet myślącej o nim, pojawia się wiele reakcji. Chce jak najszybciej uciec z miejsca, które budzi w niej lęk. Fizjologicznie reakcje są identyczne z tymi, jakie odczuwa się w sytuacji strachu – o czym pisałam tutaj –  przyspieszone bicie serca, spłycony oddech czy nadmierne pocenie się.

Osoby te często unikają przedmiotów swoich fobii, gdyż nie chcą narażać się na tego typu reakcje. Ale takie unikanie nie jest dla nich zbyt korzystne. Paradoksalnie częstszy kontakt z przedmiotem fobii zmniejsza, a często nawet całkowicie likwiduje lęk. Czego uczą nas behawioryści nalegając, aby jak najczęściej mieć styczność z sytuacją nas przerażającą, co tym samym odwrażliwia nas na odczuwanie lęku.

Jak już wspomniałam w momencie zetknięcia się z przedmiotem fobii człowiek odczuwa silny lęk, więc jest to jak najbardziej “logiczne” dla niego, że chce unikać tego typu sytuacji. Często utrudnia im to życie i powoduje duże cierpienie. Ludzie ci nie wiedzą, nie rozumieją, że lęki te są irracjonalne, że tak naprawdę nic im nie grozi. Mimo to nie potrafią zapanować nad swoimi atakami.

Fobie możemy podzielić na:

  • społeczne – lęk przed kontaktami z innymi ludźmi, przed ich oceną, wzrokiem, krytyką, przed wystąpieniami publicznymi.
  • agorafobie – lęk przed otwartymi przestrzeniami – ale o tym bliżej opowiem opisując lęk związany z napadami paniki.
  • specyficzne – tzw. fobia prosta – na której tutaj się skupię.

 

Fobia prosta – ich rozpowszechnienie jest stosunkowo częste. Ciężko byłoby wymienić wszystkie przedmioty fobii prostych. Dotyczą wielu sytuacji, zależnie od kultury, historii, czy indywidualnego doświadczenia. Bardzo ładnie i dokładnie jest opisane to tutaj .

Dotyczą m.in.: 

  • lęk przed zwierzętami – zoofobie – pająki, myszy, szczury, węże i inne,
  • lęk przed rzeczami – latanie samolotem, jazda samochodem,
  • lęk wysokości czy lęk przed zamkniętą przestrzenią (klaustrofobia),
  • lęk przed zastrzykami, bakteriami, chorobami czy krwią.

Bardzo interesująca jest fobia na punkcie zastrzyku, gdyż akurat przy tego typu  fobii   reakcje fizjologiczne organizmu są odmienne od pozostałych. Jeżeli przy innych następuje przyspieszenie akcji serca i zwiększenie ciśnienia krwi, to tutaj odwrotnie, tętno zwalnia i ciśnienie obniża się. Co często doprowadza do  nudności, zawrotów głowy czy omdleń. A dlaczego? Dlatego, że odczuwając takiego typu dolegliwości unikamy kolejnego ataku – zastrzyk zostaje odroczony. Jeżeli przy innych rodzajach fobii przeważają kobiety, to akurat przy fobiach dotyczących zastrzyku czy widoku krwi dominują mężczyźni. Stosunek jest 2:1.

 


Fobię rożnego rodzaju łatwo wytłumaczyć za pomocą warunkowani klasycznego. 


 

Mamy przedmiot bądź zwierzę, które jest nam początkowo obojętne, nie wywołuje żadnego strachu.Taki przedmiot zostaje powiązany z jakimś niekomfortowym dla nas wydarzeniem. Rozmaite, obojętnie początkowo, sytuacje mogą stać się bodźcem  wywołującym w nas fobie, jeżeli powiążemy je z sytuacja nam zagradzającą. Takie bodźce staja się kołem napędowym naszych fobii. Weźmy przykład : jako dziecko widzimy mysz, początkowo obojętną. Idziemy w jej kierunku, aż tu nagle słychać jakiś “krzyk”. Podskakujemy ze strachu, mysz również reaguje strachem , zaczyna uciekać, może biec na nas…odbieramy to jako jakiś atak, coś nam wrogiego. I już zostaliśmy uwarunkowani na widok myszy. Jeżeli takie sytuacja będzie częstsza, może to doprowadzić do utrwalenie się naszego leku – i za każdym razem widok myszy wywoła w nas strach.

Jednak nie tylko doświadczenie na sobie traumatycznych wydarzeń wywołuje w nas fobie. Samo oglądanie stresujących, groźnych dla innych sytuacji może doprowadzić nas do wywołania w nas tego rodzaju lęku.  Może zostańmy już przy myszy. Zoofobie najczęściej rozwijają się w dzieciństwie. Weźmy rodzinę. Jedno z rodziców – niech będzie to matka, kobiety częściej boja się włochatych zwierzaczków – panicznie boi się widoku myszy. Na widok myszy matka przeraźliwie krzyczy, piszczy, skacze. Dziecko widzi owa sytuację, nie rozumie zachowania matki, ale po pewnym czasie , po kilku takich incydentach, zacznie łączyć fakty. Widok myszy = przerażenie matki. I samo zacznie odczuwać lęk przy pojawieniu się myszy. Co więcej utrwalenie go może wzmacniać samo myślenie, przywoływanie w myślach wspomnień traumatycznych sytuacji.

Ale scenariusz nie musi myć od razu taki pesymistyczny. Drugi rodzic – ojciec – głowa rodziny, jest człowiekiem opanowanym. On na widok myszy nie reaguje krzykiem, ale spokojnie i racjonalnie znajduje jakieś inne rozwiązanie. Dziecko widzi zachowanie ojca, Widzi, że nie musi się niczego obawiać.Z jednej strony histeryzująca matka, z drugiej opanowany. W tym wypadku może, ale nie musi dojść do rozwinięcia fobii.

 


Wszystko zależy od warunków poprzedzających wystąpienie zdarzenia. Od tego co dany człowiek doświadczył. Czy ma tylko złe wspomnienia, czy a również i dobre. Od znajomości i zrozumienia danej sytuacji. 


 

Gdy lęk się utrwali to bardzo łatwo go wzbudzić za pomocą tzw. podprogowej sytuacji, sytuacji, która jest poza zasięgiem naszej świadomości. Krótka prezentacja jakiegoś obrazu, wyrazu na ekranie telewizora wzbudza w nas niepokój. Najgorsze jest to, że osoby nie potrafią zapanować nad takim lękiem, gdyż tak naprawdę nie wiedzą, co go wywołało. Nasza świadomość mogła owego obrazu nawet nie “zauważyć”, ale za to nasza podświadomość doskonale go zapamiętała i daje o sobie znać w postaci lęku.

Jak już wspomniałam unikanie sytuacji stresujących będących przedmiotem fobii tylko je umacnia. Aby cokolwiek zrobić z naszym lękiem musimy postarać się stawić mu czoła.  Dalej zostanę przy naszej myszy, by pokazać co robić, aby zmniejszyć nasz strach.

Jednym sposobem jest tzw. systematyczne odwrażliwianie, czyli jak najczęstszy kontakt z przedmiotem fobii. Nie musimy od razu brać myszki na ręce i jej całować. Początkowo owa myszka może być tylko w naszej wyobraźni. Wyobraźmy ją sobie bardzo dokładnie. Widzimy jak biega po pokoju, w którym się znajdujemy. Zwracamy uwagę na swoje reakcje. Gdy odczujemy dyskomfort starajmy się uspokoić, zrelaksować. Myszka może zacząć zbliżać się do nas. Jeżeli tak sytuacja nie wywołuje już w nas silnego lęku można przejść dalej. Tym  razem mysz rzeczywiście jest w nami w pokoju. Może być początkowo w jakiejś klatce, możemy się jej przyglądać i stopniowo zmniejszać dystans. Za każdym razem jak poczujemy większy lęk – uspokajamy się, relaksujemy. Wdychamy głęboko powietrze i powolutku je wypuszczamy.

Nasz niepokój może również zmniejszyć jakaś inna osoba.  Może ona trzymać myszkę na kolanach i delikatnie ją głaskać. Nazywa się to modelowaniem – ktoś inny pokazuje nam, że “strach” nie jest wcale taki groźny. Może i my po pewnym czasie zdecydujemy się na jej dotknięcie.  Co raczej powinnyśmy zrobić, aby pozbyć się  naszej fobii.

Bliższy kontakt z przedmiotem fobii, poznanie go, zrozumienie zmniejszy nasze reakcje i ograniczy nasz lęk. Starajmy się nie poddawać naszym lękom, walczmy z nimi na tyle ile jest to możliwe. Starajmy się zapanować nad własnymi lękami zanim one owładną Nami