Menu Zamknij

Egzamin dojrzałości cz.II – “wolałbym być z tobą”

– Kurwa , mówię ci Paweł, ten Sebastian to  niezły cwaniak…

–  Co posuwa ją?

– Nie wiem, ale pewnie tak! Kurwa odpuszczam, mam już dość. Idziemy gdzieś na piwo?

– Jak nie , jak tak….

–  To o 20, tam gdzie zwykle.


– Dareczku zatańczysz z Oleńką, Oleńka bardzo prosi……

–  Później, napijmy się lepiej , zdrowie!

– Chłopie przystopuj trochę, nie chcę cie zanosić na plecach do taksówki.

– Nie będziesz musiał, mam mocna głowę.

– Ja się z chęcią tobą zaopiekuje…….

– No widzisz Pawełku, Oleńka chętna by mnie przygarnąć…..Czym tu się przejmować….Bawmy się!…….To chodź mała zatańczymy…………………Ale się ruszasz…….wrrrrrrrrr…

– W innych miejscach ruszam się jeszcze lepiej………..

– Chodź usiądziemy.

– Już, dopiero zaczęliśmy. 

– Wystarczy tych podskoków…….Odprowadzę cię do stolika……….Idę zapalić. 

–  Kurwa mać, cholerny wiatr……………..

“Przepraszam, trochę nabroiłem”

” Śpisz już”

“Nie, jeszcze nie”

“Przepraszam”

“Ja też”

“Co robisz”

“Czytam książkę”

“Jaką”

“Tę, która mi poleciłeś”

“Czyli”

“Oskar Wilde”

“O”

“No, ale przydałby mi się tłumacz”

” Z chęcią pomogę”

“Domyślam się! A ty czego jeszcze nie spisz” 

“Kręcę się to tu, to tam”

“O”

“Ale wolałbym być teraz z tobą”

– Co cie tak długo nie było, Oleńka bardzo tęskniła…..

– Tak…..to już jestem

– Nie patrz ciągle w ten telefon……..Oleńka się nudzi i tęskni  do Dareczka……

–  To przykro mi Oleńka będzie musiała dłużej  potęsknić, gdyż Dareczek musi już wracać do domku.

“Dobrej nocy, piękna”


– Byłaś już na tym filmie Wegi?

– Nie, jeszcze nie.

– To może byśmy się wybrali dziś wieczorem?

– Nie wiem, czy chcę go obejrzeć…widziałam urywki…nie spodobały mi się.

– To może na inny film, co ty na to ?

– Dziś to odpada, może jutro , ale na co?

– Wybiorę coś. 


– Co za cholerny dzwonek, czy to coś w ogóle działa. 

– Zaraz, zaraz, już otwieram.

– Witaj maleńka! Gotowa. 

– Zaraz, chwileczkę..

– Jak zwykle. To dla Ciebie. 

– O, róża……Czy mam to odbierać jako randkę?

– A czemuż by nie! Nasza pierwsza. 


– Ale masz zimną rękę……Widziałaś…..Zaraz spadnie stamtąd……Nie mogę na to patrzeć, ale się chłopina nagina dla niej……….

– Cicho bądź, nie gadaj tyle…..Nie będę wiedziała o co chodzi!

– Pięknie wyglądasz. 


– Co teraz robimy? Idziemy jeszcze gdzieś?

– A masz jakąś propozycję.

– Nie wiem, na co masz ochotę?

– Chodź się trochę przejdziemy po rynku…………Zawsze nie fascynowały te osoby, jak można tak stać w bezruchu, wyglądają jak rzeźby, żadnych emocji, nawet oczami nie mrugają……………….Chodź ich trochę rozśmieszymy.

– Daj spokój.

– No chodź……………………….Bla, bla, bla…………….uuuuuuu…..oooooo……..he, he….Kurcze nic nie działa.

– I to mnie nazywasz dzieckiem?! To dla pana, bardzo przepraszam za tę osóbkę……lekarze stwierdzili u niej ubytki w mózgu! ……….O, widziałaś, uśmiechnął się!


“Co robisz”

“Czytam, a ty”

“Siedzę w necie…..nudzę się…….co czytasz”

“Nitchego”

“Ty to zawsze znajdziesz sobie coś masakrystycznie trudnego”

“Dlaczego”

“Nitchego łatwo się nie czyta, nie każdy ma taki filozoficzny zmysł jak ty, tobie to przychodzi z taka łatwością”

“No dzięki”

“Oszczędny w słowach jesteś, chyba ci przeszkadzam”

“Nie przeszkadzasz”

“Chyba mam doła”

“A to czemu”

“Smutno mi , jestem przybita”

“To zrób coś”

“Ale co”

“Nie wiem, ale nie możesz tak bezczynnie siedzieć, znajdź sobie coś interesującego”

“Nic mi się nie chce”

“Rozejrzyj się wokół, zobacz co mogłabyś zrobić dla siebie…..nie wiem paznokcie sobie umaluj, poczytaj coś, film sobie obejrzyj, nawet w necie znajdź sobie coś co cię zainteresuje…”

“Łatwo i mówić, nie mam dziś na nic ochoty”

“Cholera kobieto, każdy ma czasem trudniejsze dni, przezywamy wzloty i upadki, chwile smutku i radości, trzeba nauczyć się żyć z nieprzyjemnymi uczuciami, aby nam nie dawały kopa w dupę za każdym razem kiedy się dopadają……..bo niby dlaczego maja nasz nie dopaść”

“Chyba masz rację, muszę to przetrawić………Szkoda, ze cię tu nie ma”

“”Tez żałuje”

“Pa”

“Pa, uśmiechnij się”


– Idziemy jutro z Pawłem do klubu, nie poszłabyś z nami?

– Ja z wami? Zawsze sami sobie kogoś do towarzystwa doskonale znajdujecie, nie jestem wam potrzebna, chyba że mam być przyzwoitką……….

– Przestań, chciałbym żebyś poszła.  No chyba, ze z Sebastianem gdzieś się wybierasz?

– Nie, nie wychodzę z nim nigdzie.

– No, to załatwione idziesz z nami.


– Stary co ty tak obserwujesz tę laskę, trochę nie wypada, takie dziewczyny z nami siedzą, a ty ciągle gapisz się w jej kierunku.

– On już tak ma we krwi, sam chyba nie zauważa , ze tak robi.

–  Przestańcie, przypomina mi kogoś, chyba ją skądś znam.

– Pewnie z jakiejś upojnej nocy………o, przepraszam Gosiu, nie powinienem.

– Nie, dlaczego. Mnie już chyba nic nie zaskoczy, a poza tym, to każdy ma jakieś tajemnice.

– Dość już, lepiej chodź zatańczyć.

– Ale to szybka piosenka!

– Nie mam ochoty podskakiwać. Chodź tu!

– To co to za panna?

– Daj już spokój. Nikt znaczący. Tak ślicznie pachniesz!

– Co robisz?

– Nie mogłem się powstrzymać.

– Nie powinnyśmy.

– A to czemu? Taki niewinny buziak to chyba nic złego.

– Przerabialiśmy to już i nic z tego nie wyszło, nie chcę na nowo rozgrzebywać…………….Muszę się przewietrzyć.

– Poczekaj……………Co tak pędzisz?

–  Co to do cholery miało znaczyć? Dlaczego ty to robisz? Czego ty ode mnie jeszcze chcesz? Dlaczego ty ciągle nie dręczysz? Daj mi wreszcie święty spokój. Mało ci , że tyle przez ciebie…………….Nie powinna tu w ogóle przychodzić.

– Uspokój się, nic się nie stało. Myślałem, że……….

– Co sobie myślałeś?, że znów będzie tak jak kiedyś. Nie to nierealne. Nie widzisz tego. Nigdy już tak nie będzie. Nie chcę tego.

– Wcale nie chcę , aby było jak dawniej…….Nawet nigdy mi nie powiedziałaś, dlaczego tak naprawdę się wyprowadziłaś, odeszłaś z dnia na dzień zostawiając mnie bez żadnego wyjaśnienia. Czy ty pomyślałam o mnie, co ja mogłem wtedy czuć.Dlaczego to zrobiłaś? Dobrze nam razem było!

–  Ty naprawdę niczego nie pojmujesz. Dobrze było, tak bardzo dobrze. Do czasu, kiedy zrozumiałam, ze ty nigdy nie dorośniesz……….zawsze będą jakieś laski,……nawet dziś, a ja zawsze będą tą w ostateczności, która wszystko wybaczy, przytuli i pogłaszcze po główce.   Boże, ale ja głupia byłam.  koniec rozumiesz, koniec.

– Co robisz?

– Idę!

–  Nie puszczę cię samej!

– Daj mi spokój!

–  Gośka do jasnej cholery. Nie ma mowy, że teraz odejdziesz.

– Zostaw mnie, rozumiesz!

– Uspokój się! Nie szarp się tak! Spokojnie.

– Czemu ty mi to robisz!

– Ciiiiiiiiii…………. Spokojnie……………..Lepiej?

– Tak

– To może w końcu pogadamy bez takich uniesień. Co?

–  O czym? Może o tym, że traktujesz mnie jak swoją zabawkę. Tak właśnie tak się czułam. Na każde woje skinienie palca biegłam jak opętana. Wystarczyło, że mrugnąłeś, a ja już obok ciebie stałam………

– Nie mów tak, nigdy nie traktowa……………

–  Jak to nie? Gdy nie było innych lasek wtedy przypominałeś sobie o mnie…….szeptałeś czułe słówka…..jak to dobrze mi z tobą, jesteś najwspanialszą kobietą na ziemi, moja jedyna i najdroższa…..zapewne inne słyszały to samo…..

– Nie wiedziałem, ze aż tak to przezywasz. Mogłaś coś powiedzieć.

– A co miałam powiedzieć, nie potrafiłam, a może się bałam powiedzieć, bo wiedziałam że mogę cię stracić. Więc czekałam, miałam nadzieję, że może sam coś zrozumiesz, że może mnie pokochasz. Ale ja głupia byłam. Głupia i naiwna baranica. W końcu to zrozumiałam ……

– Co ty klepiesz……….

–  Zrozumiałam, że ty nigdy się nie zmienisz, tobie tak jest po prostu dobrze. Traktujesz dziewczyny jak rzeczy, które mają zaspokajać twoje potrzeby. Zrozumiałym, że nie jestem tą , która mogłaby cię zatrzymać na dłużej, na zawsze. W końcu sam to powiedziałeś.

– Co? Kiedy? Nic takiego nie mówiłem.

–  Ależ tak! Jeszcze się nie znalazła taka, która by mnie usidliła na stałe……..przypominasz sobie. Tak słyszałam twoją rozmowę z matką. Dotarło wreszcie do mnie, że nie warto tracić czasu z tobą.

– Ale ja……..Nic nie rozumiesz!

–  Może nic nie rozumiem. Może źle postąpiliśmy idąc ze sobą do łóżka. Wszystko spieprzyliśmy. Trudno. Nie da się już tego odkręcić.

– Zawsze jest jakieś rozwiązanie. Wszystko się zmieniło kiedy  się wyprowadziłaś. J się zmieniłem, Nie widzisz tego? Ciągle myślę o tobie. Tęsknię za tobą.

– Proszę cie. Po co ty to mówisz?

–  Chce byś to wiedziała. Gosiu zależy mi na tobie. Kiedy odeszłaś, tak nagle, praktycznie bez słowa wyjaśnienia………..Ja……..ja nie potrafiłem cię zatrzymać. Nie miałem odwagi, słowa ugrzęzły mi w gardle. Stałem i mogłem tylko patrzeć jak się pakujesz i wychodzisz w końcu. Chociaż chciałem krzyczeć, ze cię potrzebuje, żebyś została.

– Znów mi mydlisz oczy, tylko poco? Nie potrafię ci już zaufać.

– Powiedź tylko czy zależy ci na mnie? Czy mogę mieć jeszcze jakaś nadzieję?

– Nie wiem. Może. Kiedyś. Na razie to wszystko zbyt mocno boli.


– Co się z wami wczoraj stało? Wyszliście i zniknęliście?

–  A trochę sobie spraw wyjaśniliśmy.

–  To jest?

–  No wiesz, rozmawialiśmy o nas, o tym co było, sam wiesz…

– No, no czyli jak nie wróciliście to znaczy, że wszystko git.

– Nie pojmuję, co to za uśmieszek!

– Czyli skończyliście w łóżku?

– Kurwa Paweł ty to masz pomysły. Ona. Nie wiem czy coś z tego będzie. Czy już nie jest za późno.

–  Zależy ci na niej?

–  Dobrze wiesz, nie raz ci mówiłem.

– To co ty, ja mam cię uczyć ja się laski wyrywa, chyba ty sam najlepiej wiesz MISTRZU.


– Cześć mała, co robisz?

– Skacze po kanałach w telewizorze.

– Czyli nudzisz się. To może wyskoczymy coś zjeść.

– Darek mówiłam ci, że lepiej będzie jak odpoczniemy od siebie.

– No tak, ale to takie małe niezobowiązujące wyjście na miasto….zjemy pizzę, popijemy colą, później cie odprowadzę, dam buziaka na pożegnanie i grzecznie odejdę.

– Darek!

– No trudno, może być bez buziaka. To zaraz po ciebie jestem. Szykuj się.


– Jesz jeszcze ten kawałek?

–  Jedź. Co ty masz taki apetyt?

–  Praktycznie dziś nic nie jadłam, jakaś zabiegana byłam.

–  No widzisz, jakbyś mieszkała ze mną to bym się tobą zajął. Biedactwo.

– Tak, wielka szkoda.


– Gdzie ja mam te klucze. Cholera. O, są!

–  To, pa. Do jutra.

–  Zaraz, a obiecany buziak na pożegnanie.

– Ale……….

– Chodź tu i pocałuj mnie.

– Kobiety to zmienne istotki.

– Coś w tym złego?

–  Nie wszystko w jak najlepszym porządku.

– Zostaniesz?

– Nie musisz mnie dwa razy pytać.

– W lodówce mam wino, proszę otwórz, w szufladzie leży korkociąg. Chyba, że nie masz ochoty?

– Już się robi skarbie………………..Boże jak ja za tobą tęskniłem. Jesteś taka śliczna.

–  A ja za tobą, przytul mnie. Przepraszam,  zachowywałam się ostatnio jak jakaś rozkapryszona histeryczka, ale bałam się………….

– Nie masz czego się bać. Zrobię wszystko, żebyś była szczęśliwa. Rozumiesz.

– Tak……….To idź umyj zęby bo czuję jakbym całowała się z popielniczką.

–  O, ty złośnico!

– Pod umywalką powinny być nowe szczoteczki.

– Gośka, nie ma!

– Jak to nie ma. Zaraz ci pokażę…………O, proszę są! To ja wskoczę pod prysznic. Jak chcesz możesz dołączyć i umyć mi plecy.

– Zaczekaj, rozbiorę cie.


– Dzień dobry kochanie.

– Eeeee…., Hej, już nie śpisz.

– Zrobię kawę.

– Nie odchodź, chce się chwilę poprzytulać do ciebie. Ciesze się, że tu jesteś.

– To się już nie zmieni. Zawsze będę przy tobie.


10,9,8,7,6,5,4,3,2,1

– Szczęśliwego Nowego Roku kochanie.

– Nawzajem.

– Kocham cię Gosiu.

– Ja tez cię kocham.


– Długo jesteście ze sobą?

– My, będzie już prawie rok. Szybko minęło, co mała?

– Jak tak na was patrzę to….. nie wiem, pewnie już wam ktoś to mówił, ale jesteście bardzo do siebie podobni….jak bliźniaki. Taki sam kolor włosów. Takie same rysy twarzy, oczywiście ty Gosiu bardziej kobiece, no ale jakby Darkowi urosły włosy to wyglądałby zupełnie jak ty. A jaki kolor oczu macie?

– Brązowe.

– No widzicie, coś w tym jest. To niewiarygodne, rzadko zdarza się, żeby dwie rożne osoby były aż tak do siebie podobne, wręcz identyczne.

– Może dlatego tak nas do siebie ciągnie, nie uważasz kochanie?

– Pewnie jesteś jakimś moim zaginionym bratem. Kto wie, może w innym wcieleniu byliśmy rodzeństwem.


– Boże to grzech wyczyniać takie rzeczy! Do piekła pójdziemy za te nasze zwierzęce instynkty.

– Ciebie to nawet diabeł by nie chciał.

– A masz. Jak śmiesz do mnie tak mówić, szczególnie teraz jak oddałam ci moje ciało i duszę.  Ty bestio!

– Co bitwa na poduszki?

– Dobra, już dobra. Spokój.  Ale to wstyd będzie iść do ślubu w białej sukni jak takie rzeczy wyczyniamy.

– A co zamierzasz iść na jakiś ślub?

– No tak, na nasz!

– Jak to nasz?

– Tak to……Może to niezbyt romantyczna scena, ale……. Czy ty Dariuszu zostaniesz moim mężem. No nie patrz tak. Ożenisz się ze mną? Pierścionka nie mam, jakoś tutaj nie pasuje. ……………. Kochanie powiedź coś? Ożenisz się ze mną?

– Oczywiście, że się z tobą ożenię. Ale pierścionek to by się przydał……….. Cholera kobieto zaskoczyłaś mnie. Kocham cię i oczywiście, że się z tobą ożenię, ale myślałem, ze to ja zrobię ten krok.

– Nieważne kto, najważniejsze że będziemy razem. Ale pierścionek to mi możesz kupić.

– Pewnie, ze ci kupię. Wariatka.


–  Ja, Dariusz biorę sobie ciebie Małgorzato za żonę i ślubuje ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz , ze cie nie opuszczę aż do śmierci.

– Ja, Małgorzata biorę sobie ciebie Dariuszu za męża i ślubuje ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz , ze cie nie opuszczę aż do śmierci.


 

HAPPY END 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *