Menu Zamknij

Dotyk światła. Dotyk ciemności- swoboda umysłu

dotyk światła

Gdzie podążam. W jaką stronę odwracam głowę, kiedy czuje smutek, złość czy gniew. Dlaczego kolejny raz odchodzę ze ścieżki światła i zawracam w otchłań – bolesną i niezrozumiałą. Co mnie w niej pociąga? Co chcę w niej odnaleźć? Nie mogę, czy nie chcę od niej odejść? Co siedzi w umyśle mym, że ciągle powracam tam i na nowo doświadczam dotyku ciemności. Czego pragnę, czego szukam, za czym tak tęsknie, ze na powrót oddalam się od światła, ciepła i spokoju i zatracam się w cierpieniu. Wszystko mam – a jednak ta wewnętrzna tęsknota spycha mnie w dotyk ciemności. Co mam tam odnaleźć? Czy jest coś czego jeszcze nie zdołałam objąć, coś co powinno być dotknięte jasnym płomieniem?

Może to tylko moje ego domaga się uwagi, a może jednak to coś głębszego domaga się odkrycia. Ujrzyj mnie – woła. Jestem tutaj. Zapomniana domaga się dotyku światła. Krzyczy, błaga bym ją uwolniła. Czego chcesz ode mnie – pytam. Chcesz bym się zmieniła? Czy udawałam przez te wszystkie lata? Czy mnie nie ma, czy być nie powinno? Pokaż się. Kim jesteś naprawdę. Rozbłyśnij w dotyku światła.

Jestem wiatrem, jestem wodą, jestem ptakiem, jestem kwiatem, jestem każdym twoim zmysłem, jestem tobą. Widzę, śpiewam, czuję chociaż ciemność trzyma mnie. Usłysz, poczuj, zobacz – zaufaniem obdarz mnie.

W tej ciemności tam jest moc, siła, która oswobodzi mnie. Nie uciekaj – pragnę cię. Zostań ze mną choć przez dzień. Niech poczuję spokój twój i rozkocham się w zmysłach twych. Wyrwę i uwolnię ją, ona będzie w końcu mną. Niech odwaga przy mnie trwa, bez niej nie zdołam tam wejść. Ciemność znów zawładnęłaby mną i nie mogłabym uwolnić jej.

Czekam na ten wielki dzień byś znów odnalazła mnie. Byś zaufała w końcu mi i bezpiecznie poczuła się. Ciemność trzyma w swym dotyku mnie, ale wiem, że niedługo znów zobaczysz mnie.

Co mam zmienić niechaj zmienię i niech będę tym kim chcesz. Moja zgoda czy niezgoda ileż ona warta jest. Koniec czy początek drogi tej? Może jednak boję się i nie wierzę w siłę swą, choć chusteczkę ściągnęłam twą to i tak nie wierzę w to. Tomasz we mnie siedzi gdzieś, on odbiera wiarę mi. Choć cudów doświadczyłam sto tego jednak nie dałaś mi. Mam się wyrzec siebie tu by odnaleźć siebie tam? Niedorzeczne zdaje się słowa te!

Zaakceptuj prawo to bo inaczej nie ujrzysz mnie. Dotyk ciemności nie wpuści cię, gdy w twym sercu ciemność jest.

Błagam jasność niech dotknie mnie i wyleczy serce me. Niech współczucie, wdzięczność i miłość zakiełkuje w nim. Tylko dobro uchroni mnie przed dotykiem ciemności tej. Wtedy brama otworzy się – nieskończoność ukarze się. Zniknę ja – będziesz TY.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *