O mnie

 

Od jakiegoś czasu głęboko interesują mnie tajniki duszy. Co sprawia, że zachowujemy się w taki, a nie inny sposób? Dlaczego jesteśmy przygnębieni? Dlaczego dręczą nas rożne myśli? Sama w życiu doświadczyłam różnych „psychicznych” zawiłości…….od chorobliwego smutku po paniczny lęk…….o czym chciałbym się podzielić z wami , tu na blogu……….

Emocje są niezbędne w naszym życiu. Każdy z nas doświadcza radości, smutku czy niepokoju. Na blogu pisze między innymi o tym jak myśleć, aby nasz umysł był zawsze w dobrej kondycji. Jak kontrolować nasze  emocje, aby nasze życie było bardziej szczęśliwe. Możemy osiągnąć radość i szczęście wszystko zależy od nas. Możemy odsunąć od siebie nasze depresyjne, pełne lęków myśli, abyśmy mogli zacząć żyć pełnią miłości.

Sztuka zdrowego myślenia dla każdego

 

No to może trochę o mnie …………….

Kobieta –…..kochająca i akceptująca siebie w 100%. Inspirująca, imponująca, intrygująca, innowacyjna…………dokładnie tak ja znany reklamowany sprzęt agd…………..A tak poważnie to: miła, czuła, wrażliwa, kochająca, troskliwa, opiekuńcza, serdeczna, uczciwa, skromna, rozważna, zaradna, lojalna, mądra, kreatywna, pełna nadziei i wdzięczności, trochę z poczuciem humoru……..a i bardzo ciekawska.

Czasem tylko: zrzędliwa, kłótliwa, krzykliwa, jędzowata, uszczypliwa, nieustępliwa, zasadnicza, arogancka, impulsywna, zawistna, pamiętliwa, podejrzliwa, cyniczna itp.

To jeszcze parę słów o mnie ………

Tamta dziewczyna była tragicznie przygnębioną, przerażoną osobą, której było wszystko jedno co się z nią stanie. Nie interesowała się przyszłością – ona nie istniała, nadzieja umarła wraz z tamtym wydarzeniem. Uwięziona w czasie ciągle powracała do wywołujących ból wspomnień, które jak łańcuchy trzymały ją w otchłani ciemności. Moce tysiąckrotnie silniejsze od niej nie pozwalały jej odejść, każda próba uwolnienia kończyła się dniami bezsilności i rozpaczy. Próbowała unikać wszystkiego , co wywoływało cierpienie, nie przypominać sobie drastycznych wydarzeń z przeszłości………ale one były ciągle żywe…żyły tu i teraz…………teraźniejszość była nimi przepełniona. Trauma powtarzała się każdego dnia, codziennie dostarczono jej nowych, drastycznych doznań, które zakłócały z trudem zdobyty chwilowy spokój.

Dziesiątki przeczytanych psychologicznych poradników, miliony rozmów ze sobą i z Bogiem powolutku łagodziły zadane rany, które stawały się coraz płytsze. Chwilami znów wszystko było dobrze………to znów coś nie dawało spać. Tysiące snów przewijało się po nocnej podroży w zaświaty. Sny jak drogowskazy wskazywały jej kierunek myślenia, działania…….rzeczywistości. Zrozumiała, że są łącznikiem z Wyższą Siłą, mądrzejszą…rozumniejszą… z jakąś częściej jej samej. Czerpała z nich tyle, ile potrafiła…….z upływem czasu ich interpretacje stawały się bardzie wyraźniejsze….uczyły…..wskazywały…dodawały odwagi i otuchy. Dzięki nim odzyskiwała utracony spokój, ale to również przez nie ponownie powracał koszmar życia, strach i paniczny lęk na nowo obezwładniał jej działania…………….

Tamta dziewczyna nadal jest we mnie – jest częścią mnie – zawarłyśmy pakt o nieagresji…ale nadal często powraca, szczególnie w chwilach zwątpienia, niepewności, nieufności, ciągle przywołując katastroficzne scenariusze, boi się i chowa głowę po kołdrę, chcąc unikając wszelkich problemów……………..Ale jest i ta druga dziewczyna…nowa ja….choć nie, raczej stara odmieniona (troszeczkę)……….Dziewczyna, która wyszła z czarnej dziury rozpaczy, gdzie była trzymana przez tysiące jadowitych, kąśliwych komentarzy………które również sama sobie stwarzała.  Silniejsze, pewniejsza, która nie chce się poddawać…która chcę wreszcie zacząć normalnie żyć i cieszyć się życiem. Czerpać z niego jak najwięcej, wyciskać z niego wszystkie soki i delektować się każdym łyczkiem. Znów się bawić i radośnie odczuwać każdy dzień. Dziękować Bogu, sobie i innym , że znów mogę to robić…….